Czasy się zmieniły. Foggy jednak
trwa. Towarzyszę mu odkąd pamiętam. Nasza przyjaźń została
zweryfikowana. Na przekór losowi, na przekór rzeczywistości, która
codziennie z ukosa, pod innym kątem, cynicznym spojrzeniem swoim
zezowatym na nas, na niego – łypie. Czasy się zmieniły, nasza
przyjaźń trwa. Foggy – choć jest realnym, żywym człowiekiem, z
czasem, wraz z którym wszystko jest jeszcze bardziej względne, on
przybiera postać metafory, przenosząc na swych barkach ciężar
trwania.
Kiedyś mówienie o nim przeradzało
się w słowotok, rwący strumień niczym Heraklitowa rzeka. Dziś – skoro, pomimo
trwania, dwa razy do tej samej rzeki wejść nie sposób - każde
słowo o nim jest starannie ważone.
Swoim trwaniem Foggy przenosi w inny wymiar znaczenia doświadczeń,
które nabywa na drodze swego życia. Na przekór rzeczywistości,
której zawsze patrzy prosto w oczy. Daje jej swoim spojrzeniem –
uczciwym i prostym – do zrozumienia, że jest ona tylko cieniem. Że
wszystko, czego od niej w życiu doświadcza, choćby pod ciężarem
wydarzeń miał się ugiąć, upaść nawet, to wystarczy, że
światło padnie pod innym kątem. Wtedy cień się przesuwa. Czasami
znika. Wtedy ciężar zdarzeń ustępuje, a Foggi się podnosi.
Silniejszy. I dalej trwa opierając się nurtowi Heraklitowej rzeki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz